AmiParty XXI

To już 21 AmiParty za nami. Impreza odbyła się w dniach 11-13 sierpnia, czyli w miniony weekend. Polska jest mocnym ośrodkiem amigowym na świecie, corocznie takich spotkań jest wiele, dość powiedzieć że SACP (Silesian Amiga Classic Party) odbywa się cztery razy do roku. AmParty ma dwie edycje (pierwsza była w lutym), warto odnotować Amiga Eastern Meeting (lipiec). Najbliżej przed nami to Riverwash (1-3 września), RetroKomp/Load Error przewidziano na październik.

Na wszystkich najwięcej jest fanów Amigi klasycznej oraz różnego sprzętu retro, dlatego nigdy nie opisywałem tych zlotów. Ten jest jednak szczególny, a to z powodu gościa specjalnego jakim był Trevor Dickinson, współczesny ojciec Amigi – gdyby nie on to nie mielibyśmy rozwoju AmigaOS i nowych modeli AmigaOne.

Nie był jedynym gościem specjalnym – odwiedził nas także David Pleasance, osób było naprawdę wiele, ciekawego sprzętu również.

Dla mnie najbardziej rzucające się w oczy to Amiga 4000  w wieży (superbonio). Ostatecznie rozbudowana, to trzeba zobaczyć. No i GBA 1000 (wali7)

Co do naszych spraw – niestety nie zbiegło się to w tym roku, nikt z czołówki NG w Polsce  (ci którzy prowadzą strony, betatesterzy) nie był na tym spotkaniu. Ale sytuację podratował Taurus i pong777 ze swoimi maszynkami (na tej drugiej Trevor nawet chwilę pociupał w M.A.C.E.).

Co do wieści – chyba nie było prezentacji Dickinsona, jest tylko potwierdzenie że dla niego priorytetem są aktualna przeglądarka i Open/Libre Office. Myśli też o kliencie Skype. Było mega pozytywnie, warto obejrzeć zdjęcia.

Galerie zdjęć na Google:

Jacek Podolski (JacK_Swidnik)

Marcin Kamienskij (Stony)

The Guru Meditation (AmigaBill i Kokos)

Pozostaje mieć nadzieję że w przyszłym roku będzie więcej użytkowników (A1222), a i sam Trevor może będzie wpadał częściej – to pierwsza jego wizyta w Polsce. Kiedyś go pytano dlaczego Polski nigdy nie odwiedził – bo nikt nie wpadł na to że można go zaprosić. Życie jest proste.

Reklamy

Recenzja książki „AmigaOS 4 na co dzień”.

Książka zapowiadana początkiem lutego, miała okazać się w kwietniu. Pisałem o tym tutaj AmigaOS 4 na co dzień – książka, przy okazji dziwiąc się – moim zdaniem zbyt nieśmiałej – reklamie, zrzucając to na pewnie zbyt odległy termin wydania by prowadzić właściwą kampanię promocyjną.
Wydana z lekkim poślizgiem – wersja angielska – 22 maja, polska – 20 maja (mniej więcej, opierając się na informacjach o wysyłce), niestety takiej promocji nie doczekała się. Przekonałem się o tym szukając – przed napisaniem własnej recenzji – opinii innych. Mam nadzieję że to się zmieni, ale „na dziś” – książka jest prawie nieobecna w Google.

Zanim odniosę się do treści, chcę napisać jak doszło do tego że ta książka powstała. Bo to jest ciekawe. Krzysztof Radzikowski w mojej świadomości pojawił się niedawno, od czasu prowadzenia podkastów, gdy tymczasem to stary amigowiec. Bezpośrednim impulsem do napisania książki był zakup komputera AmigaOne X5000 przez Krzysztofa. Komputera który dostarczany jest bez podręcznika użytkownika.
Dlaczego tak się dzieje? Książeczka poruszająca aspekty instalacji systemu była dodawana w wersji drukowanej do AmigaOS 4.1. Dedykowaną broszurkę miała AmigaOne X1000. Dlaczego z tego zrezygnowano?
To pytanie padło w wywiadzie z Dickinsonem na party w Irlandii tego roku, i odpowiedź była tyleż zaskakująca co logiczna. A-Eon dostarcza dokumentację (Technical Reference Manual) ponieważ jest producentem płyty głównej. Ale podręcznik do komputera powinien dostarczać jego producent – ten kto komputer składa i sprzedaje.
Krzysztof miał mocno rozbudowaną Amigę 2000 i Pegasosa, i to właśnie jego miała zastąpić X5000. Najmocniejszy i najbardziej nowoczesny model linii AmigaOne. Komputer który kosztuje takie pieniądze powinien umożliwiać współczesne korzystanie z niego, w tym internetu, i z tą szczerą nieświadomością i zapałem Krzysztof zabrał się do pisania podręcznika użytkownika. W myśl zasady że skoro nie ma takiego to trzeba go napisać.
Początkowy zamiar rozrósł się. Uczciwie podchodząc do sprawy, autor używał X5000 jako podstawowego komputera przez około miesiąc w tym czasie stawiając – jemu i sobie – wszelkie możliwe wyzwania, i chcąc wycisnąć ile się da. Doświadczenia przelewał w edytor tekstu, testował i pisał non stop. Było w tym trochę szaleństwa, i prawdziwej pasji, jak u natchnionych malarzy ikon.

Czy dał radę? Czy komputer sprostał jego oczekiwaniom? Czy książka warta jest zakupu, dla swej wartości a nie dla „wsparcia”? Z recenzją postanowiłem wstrzymać się do dnia gdy będę trzymał w ręku egzemplarz wydany drukiem, bo to jest ostateczna forma dzieła. No i nadszedł ten dzień.

7 sierpnia w pancernej kopercie (każdy egzemplarz owinięty w papier, całość folią bąbelkową) otrzymałem dwa egzemplarze. W tym miejscu dziękuję Adamowi Zalepie, książka swoje kosztuje i nie wiem kiedy bym sobie sprawił taki prezent.

Podręcznik robi dobre wrażenie – jest gruby (blisko 500 stron), oprawa jest solidna (twarda), książka jest szyta. Format (rozmiar) również jest dobry – czuć w ręku.

Oczywiście pierwsze co to musiałem w środku poniuchać świeży papier, też tak macie? :)

Omówienie zawartości

Po nakreśleniu okoliczności powstania książki, i nasyceniu prezentem od wydawcy (a papier zwiększa doznania, nie ma porównania z PDF), czas odnieść się do zawartości.

Na początek trzeba podkreślić, że tytuł może być mylący – „AmigaOS 4 na codzień” nie oznacza, że książka jest podręcznikiem tego systemu. Jest podręcznikiem użytkowania komputera z tym systemem. To nie to samo.

Tak więc nie znajdziemy tu opisów podstaw Workbencha i AmigaDOS-a, czy podstawy wykonywania różnych prozaicznych czynności. Początek podręcznika to informacje o zarejestrowaniu się na stronach producenta i dostawcy oprogramowania, pobrania pliku ISO z systemem, opis AmiDocka, krótkie przypomnienie roli poszczególnych katalogów (co do czego). Ta część to pierwsze dwa rozdziały, nieco ponad 30 stron. Informacje raczej dla osób które nie miały styczności z OS4, ale nie z Amigą czy AmigaOS wogóle. Czy to oznacza że pozostali mają trudniej? Nie, wynika to ze współczesnego podejścia. Po co opisywać korzystanie z lha w linii poleceń, skoro jest program w którym można rozpakować archiwum dwuklikiem.

Kolejne rozdziały to opis instalacji systemu, dodatkowych programów Extras i pakietu Enhancer. Warte uwagi jest podejmowanie przez autora rzadko omawianych tematów – migracji danych ze starego komputera, czy podłączania dodatkowych dysków (a jest to wyzwanie przy tylko dwóch portach SATA) oraz korzystania z dysków z systemem plików SFS (ich obsługa nie znajduje się obecnie domyślnie w OS dostarczanym z X5000).

Pokazano aktualizację oprogramowania, w tym składników które lokują się w ramdysku i trzeba ręcznie je przenieść. Przy instalacji Odyssey – kolejne perełki, czyli jak ustawić w tooltypach archiwizera UnArc by ściągane pliki lądowały do ramdysku.
Następna część książki to omówienie pakietów Extras i Enhancer. To ważne treści, ponieważ są to podstawowe programy i ulepszenia dla systemu. To z nimi będziemy mieć styczność codziennie. Oddzielnie opisano programy z AMIStore (pakiet zTools, SketchBlock) przy okazji objaśniając sposób korzystania ze sklepiku.

Jesteśmy w połowie książki. Mamy zainstalowany system i podstawowe oprogramowanie, w tym komercyjne. Czas na „mięsko”.

Rozdział „Narzędzia dodatkowe” to przedstawienie AmiCygnixa – ważnego programu dającego dostęp do niektórych programów uniksowych, oraz RunInUAE – który jest niezbędnym emulatorem dla korzystania z dorobku Amigi. Jeszcze tylko sprawa obsługi grafiki 3D (sterowniki) i już możemy zanurzyć się w internecie.

„Internet i sieć” to przegląd przeglądarek ;) Pokazanie korzystania z RSS, podkastów, Twittera, Facebooka. Dalej – YouTube, komunikatory. Nowatorskie jest pokazanie korzystania z usług w chmurze, obsługa dysków sieciowych, wirtualny pulpit (z użyciem „maliny”). Słowem – widać że autor nie szedł po najmniejszej linii oporu, a szukał nowatorskich rozwiązań.

Kolejny rozdział to „Multimedia”. Odtwarzacze były wspominane wcześniej, w tym fragmencie książki skupiono się na odtwarzaniu filmów oraz obsłudze stareńkich formatów amigowych typu anim i mod.

Dalej mamy integrację z telefonem, czyli zaprzęgniecie do pomocy (obsługa „chmury”) smartfona z iOS. Omówienie multimediów kończy temat schyłkowych formatów, które jednak ciągle są wykorzystywane, czyli DVD i AudioCD.

Kolejny dział, dla mnie wyjątkowy, to „Biuro”. Pokazano takie rzeczy jak instalacja wirtualnej drukarki w „chmurze”, i jak na jedno zadanie – drukowaniu w ogóle poświęcono proporcjonalnie dużo miejsca (16 stron). Następnie opisano procesory tekstu Final Writer i Amiga Writer oraz arkusz kalkulacyjny Ignition. A dla AmiCygnixa – AbiWorda, Gnumerica i Gimpa. Oczywiście nie są to instrukcje obsługi, ale instalacji i przygotowania do pracy.

Niespodzianką jest sekcja „Pakiety biurowe online” gdzie można zobaczyć że da się korzystać z rozwiązań firm Microsoft i Google. Jest ona wstępem do kolejnego rozdziału „Produktywność”, który jest śmietanką opracowania.
Z niego dowiemy się jak online rozwiązać sprawy zarządzania czasem (notatki, listy, kalendarz). Jak „produktywność” to programy do tworzenia. Nie mogło więc zabraknąć ImageFX (grafika), Amifig i Sodipodi (grafika wektorowa), Blender (grafika 3D). Książka w tym miejscu nabiera tempa i żal, że wszystko teraz leci nieco skrótowo. Programy do obróbki audio, edycja wideo. No i oczywiście prezentacje z użyciem Hollywood.

Jeszcze tylko lokalizacja systemu – w tym podanie przepisu jak zrobić żeby mieć w anglojęzycznym AmigaOS obsługę polskich znaków diakrytycznych (ten trik podsunął Norbert z PPA).
I że co, że już koniec? Jak to, przecież dopiero… niecałe 500 stron. Tak zleciało.

Czas odnieść się do książki i ocenić.

Minusy

Najpierw wady. Tak się składa że miałem wgląd w ilustracje do tekstu, i wiele z nich w książce nie znalazło się. Na pewno decyzje były trudne. Wyrzucono wiele ekranów instalacyjnych z instalacji wieloetapowych – i to jestem w stanie zrozumieć, inaczej książka byłaby jak blog Epsilona, choć i tak ilustracji jest bardzo dużo. Praktycznie dwie na stronę to norma. Natomiast czemu wypadły inne – typu ekrany programów pokazujących funkcje, czy np. te z dyktafonem iPhona? Nie mam pojęcia, może był limit książki typu 500 stron. Tylko czemu ona tak świeci pustkami?
I tu druga sprawa, kontrowersyjna. Ja nie znam książek wydawnictwa A2, ale spotkałem się z zarzutami o zbyt dużej ilości pustego miejsca w nich. Coś w tym jest. Książka jest tak pomyślana że „oddycha”, ma dużo przestrzeni, nie jest nic nadziubdziane, przyjemnie przewraca się kartki, jest przejrzyście i czytelnie. No ale jest i tak że np. jeden obrazek na stronie i zero tekstu.

To są jednak refleksje, bo mając książkę w ręku ogólnie wrażenie jest pozytywne, jedyne czego można żałować że nie jest w kolorze, ale to podniosłoby cenę 2-3 razy.

Pewien dyskomfort dotyczy jakości papieru czy raczej druku. Zdjęcia niekiedy sprawiają wrażenie mdłych. Przy tym typie książki (dużo ilustracji pokazujących szczegóły menu)  jest to istotny mankament. O co chodzi widać choćby na stronach 344-345.

Tak że niektóre obrazki pełnią jedynie rolę poglądową, bądź uważna ich analiza możliwa jest tylko w słoneczne dni (ewentualnie z lupą). Moim zdaniem każdy nabywca wersji papierowej (koszt 70 zł) powinien dostać e-booka nieodpłatnie. Sam zaś e-book mógłby być tańszy o 10 zł (35 zł zamiast 45 zł). Z pewnością pozytywnie przeniosłoby się to na sprzedaż. Zwłaszcza wśród osób nie posiadających sprzętu, a jedynie ciekawych tematu rozwoju Amigi nowej generacji,  bądź niezdecydowanych co do wejścia w zakup komputera.

Dosyć istotną wadą książki dla mnie jest nieporuszenie wielu kwestii. Nie wiem czy zauważyliście ale praktycznie nie ma tu gier. Bardzo naciskałem Krzysztofa żeby zmógł się na tom drugi, ale był nieugięty. A co w nim chciałbym zobaczyć? Na początku opisy jak uruchamiać ulubione programy ze starej Amigi. Lightwave, ArtEffect, TVPaint i t.d. – to co ludzie lubią i znają.
Potem gry, ale nie chodzi mi o emulację RunInUAE i skupienie się na „pięćsetce” (zresztą o RunInUAE jest już w dwóch książkach radzika) tylko o sposoby na zmuszenie do uruchomienia niektórych gier. Potem byłyby opisy emulacji konkretnych platform: od 8 bit (Atari, C64), SNES, PSX. Dalej byłoby już o nowych natywnych tytułach i współczesnych grach SDL. Potem o kreatywnym wykorzystaniu współczesnych programów – czyli rozwinięcie działu „Produktywność” z pierwszego tomu, ale jakby krok wstecz. Czyli trackery, pikselart, i in., robienie tego co robiło się na starej „amisi” ale szybciej i nowocześniejszymi narzędziami. Na koniec byłoby o programowaniu – jak postawić i skonfigurować środowisko pracy zarówno od strony AmigaOS jak i na PC (ten oczywiście z myślą o pisaniu programów amigowych).
Czyli chronologicznie, od nostalgię, poprzez zabawę, do pracy. Chciałbym żeby było to coś więcej jak metryczki programów takie jak Extras w tomie pierwszym. Ta książka nie wymagałaby tylu zrzutów ekranu (instalacja i konfiguracja to zjadła sporo objętości w pierwszym tomie). To byłoby bardziej treściwe. Chodzi o to żeby poza zrzutem pokazać komuś jak zrobić moduł, napisać hello. Bez przesady w drugą stronę oczywiście, to nie mogą być książki w książce. No ale jak już wiemy, tom drugi nie powstanie.

Książka i tak wyszła bardzo obszerna, i z pewnością dostarczy lektury na wiele dni.

Plusy

A co z pozytywnych rzeczy? Przede wszystkim sam fakt powstania tej książki. AmigaOS 4 funkcjonuje już kilkanaście lat i nikt na świecie tego nie zrobił. Były różne drobne opracowania, ale takiej książki – nie było. I pewnie nieprędko – jeśli wogóle – powstanie. W tym kontekście dziwi brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony takich firm jak Hyperion czy A-Eon – przecież to takie podręczniki napędzają bądź pozwalają utrzymać klientów, pokazując im praktyczne zastosowanie oferowanych komputerów i systemu. Dla mnie niepojęte.

Dużym plusem jest pokazanie rzeczy nieopisywanych wcześniej. Własnych odkryć, rozwiązań problemów, praktycznych wskazówek. Jest instalacja Final Writera – to jest pokazane jak zrobić to z dyskietek wirtualnych, jak zmusić do współpracy z czcionkami TTF. Co kawałek cenna, praktyczna wiedza. Autor do końca nanosił poprawki, chciał żeby ta książka była świeża. Tak było w każdym aspekcie, przykładowo działanie RunInUAE pokazano na grze Tanks Furry.

Ważnym wyróżnikiem jest nowoczesne podejście do korzystania z Amigi w oparciu o technologie „chmury”. Wielka szkoda, że pewnie niektóre rzeczy w kontekście ogólnie słabej obsługi nowych technologii internetowych pod AmigaOS (przeglądarka) może zdezaktualizować się (od napisania minęło już pół roku). Niemniej pokazanie kreatywnego myślenia, wytrwałości w szukaniu rozwiązań, nowoczesnego sposobu korzystania z komputera – jest bardzo cenne, godne naśladowania i poznania.

Podsumowanie

Cała ta książka jest, i długo będzie, ważnym punktem odniesienia. Można dyskutować o wyższości mediów elektronicznych (strony, blogi, fora) nad tradycyjnymi (czasopisma, książki). Ale to właśnie książka jest tym uporządkowanym zbiorem wiedzy.

Brawa dla autora za podjęcie obszernego tematu, brawa dla wydawcy na zdecydowanie się na publikację tak niszowej literatury.

„AmigaOS 4 na codzień” to na pewno ważna lektura. Nie tylko dla fanów Amigi NG, bo dla nich to kompendium. Także dla reszty amigowców – pokazuje jak rozwija się współczesna Amiga, co dziś prezentuje sobą AmigaOne i AmigaOS 4.

[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!

Czasopisma amigowe z artykułami o tematyce „Amiga NG”

Jest bardzo dużo czasopism retro, zarówno tych papierowych, jak i wydawanych w formie PDF. Także w innej postaci – na przykład diskmagów czy HTML. Z tego zbioru, który wciąż pulsuje swą nieregularnością (powstawanie i upadek kolejnych tytułów, ich częstotliwość ukazywania się) na powierzchni ciężko dostrzec te które poruszają tematykę Amigi NG, czy konkretnie AmigaOS 4.

Nasze rodzime pisma

AMIGAZYN

Wydawane od 2014 r. Wersja papierowa – jest.

Wychodzi jako kwartalnik. A4, 90 stron częściowo w kolorze. Tematyka NG zajmuje proporcjonalnie miejsca do reprezentacji w społeczności amigowców czyli niewiele.
https://www.amiga.net.pl/index.php?kwt=4022&lng=pl

Amiga User

Anglojęzyczne. Wersja papierowa – jest.

Opiera się na treściach z Amigazynu. Podobna sytuacja – treści NG nie będzie za dużo ze względu na fakt, iż największą potencjalną grupa kupujących pismo są posiadacze Amigi „klasycznej”, i to pod nich musi być produkt żeby sprzedał się. Trzeba patrzeć na to wydawnictwo jako na próbę zawalczenia z „Amiga Future”, cóż więcej po pierwszym numerze można rzec.

https://www.amiga.net.pl/index.php?kwt=4032&lng=pl

„Komoda & Amiga plus”

Wersje: polska i angielska. Wydawane od 2015 r.. Wersja papierowa – jest.

A4, kolor, 82 strony. W zasadzie dla fanów komputerów Commodore i Amiga, ale są też i treści NG (w ostatnim numerze #07 – wywiad z Dickinsonem i demo Final Writera pod AROS-a). Wersje PDF sa bezpłatne.

http://ka-plus.pl/pl/magazyn/

Można wspomnieć o ukazujących się w przeszłości, a możliwych obecnie legalnie do pobrania w PDF:

  •  polska edycja Total Amiga (2005-2009)

https://www.ppa.pl/totalamiga/

  • PPA (2009-2015)

https://www.ppa.pl/magazyn/

  • Exec (2000-2001 i 2010)

Na świecie

Amiga Future

Niemcy. Wersje: niemiecka i angielska. Wersja papierowa – jest.

Jest podstawowym i najbardziej znanym regularnie wydawanym tytułem.
Starsze numery dostępne są za darmo online:
http://www.amigafuture.de/kb.php?mode=cat&cat=65
Można też je zakupić jako PDF (3 euro za sztukę). Tradycyjne wydanie to 6,50 euro (9,50 za wersję z CD), roczna prenumerata (6 numerów) w najlepszej wersji to 70 euro.
https://www.amigashop.org/index.php?language=en

aMiGa=PoWeR

Francja. Tylko wersja francuskojęzyczna. Wersja papierowa – jest.

Aby je zdobyć trzeba zapisać się do AFLE (francuskie stowarzyszenie amigowców) i uiścić opłatę roczną (niecałe 32 euro dla Francji, i niecałe 43 euro dla obszaru Unii Europejskiej).
Innym sposobem jest nabycie numerów archiwalnych – kompilację pierwszych 12 można kupić na CD, a dostępne na magazynie papierowe – w siedzibie redakcji po 6 euro, a starsze numery po 5 euro.
Czasopismo ma 28 stron, druk kolorowy laserowy, ilość numerów w ciągu roku 1-2.
Warte podkreślenia jest to że pismo jest skierowane konkretnie do fanów NG, OS4 czy MorphOS wypełnia cały numer, nie są dodatkiem czy „kącikiem” jak w większości pism amigowych, a podejmowane tematy są ambitne.

http://amigapower.free.fr/anciens.html

BITPLANE

Włochy, tylko wersja włoskojęzyczna. Wersja papierowa – jest.

Ostatni numer ukazał się we wrześniu 2013 r. i zawierał rzeczy z wielkim poślizgiem (Pianeta 2012). Cena to 9,50 euro. Strona żyje, wydawca znany (Virtualworks – jedna z firm z której po połączeniu powstało ACube) niemniej inicjatywa martwa. Pismo było tylko o NG – rzadkość, niestety nie utrzymało się.

http://www.bitplane.it

Amiga Mania

Węgry. Tylko wersja węgierskojęzyczna.

Ogólnoamigowe. Darmowy PDF, 40 stron.

http://amigamania.amigaspirit.hu

Amiga Forum

Szwecja. Tylko wersja szwedzkojęzyczna. Wersja papierowa – jest.

Czasopismo wydawane przez SUGA (Swedish User Group of Amiga). Do pobrania za darmo, w formie papierowej – do kupienia w AMIGAstore.eu w cenie (w zależności od numeru) 2,80-3,80 euro. Format A5, częściowo w kolorze, 28 stron. Niestety tematy NG poruszane są rzadko. Jest 2-4 numery do roku.

http://suga.se/amigaforum/arkiv.html

Amiga MAD

Norwegia. Wersja norweska i angielska.

Wydawane przez NAF (Norsk Amiga Forening). Do pobrania za darmo. Wcześniej to pismo nazywało się Amiga Guide Magazine i pod tytułem Amigaguiden ukazuje się nadal w wersji norweskojęzycznej. 28 stron, częściowo kolor, PDF. Jest o NG, niestety pismo ma za niską objętość (rzeczywista zawartość, bez „dopychaczy”). Ciekawostka – gazetka składana na AmigaOne XE za pomocą programu Page Stream.

https://amiga.zone/mag/downloads/2

Amigaville

Magazyn anglojęzyczny. Wersja papierowa – tak.

Pismo które już nie istnieje choć mogłoby. Autor po trzech darmowych numerach PDF zdecydował się wydać je na papierze. Numer 4 to 36 stron, kolor, cena 2 funty. Sprzedaż na poziomie 30 szt. podcięła mu wiarę i ochotę w na robienie kolejnych numerów.

Podaję jako przykład negatywny jak do tego nie należy się zabierać (w pojedynkę, i z nadmiernym optymizmem), więcej w dyskusji w wątku na PPA.

Ponieważ strona autora jest tylko w wayback (wygasła) udostępniam nr 3 (34 str., 43 MB) tutaj

Retroplanet

Grecja. Tylko wersja greckojęzyczna. Wersja papierowa – jest.

Pismo o komputerach retro, nie tylko Amidze, niestety tematów NG brak. Wspominam o nim tylko dlatego że jest wydane na papierze i na dobrym poziomie. Nawet na tak małym amigowym rynku jak Grecja w narodowym języku – da się.

Nie mam pojęcia czemu dziś strona wydawcy nie działa, ale zostawiam link: http://www.retroplanet.gr

Ostatni numer jest z czerwca tego roku, i można obejrzeć go pod linkiem niżej:

https://amiga.gr/2017/06/754/retro-planet-16

Amiga Point of View

Anglojęzyczne.

Ostatni numer wyszedł w 2010 r., ale w ubiegłym był temat na zagranicznych forach o reaktywacji, tym razem płatnej. O NG w nim nie ma nic. Podaję jako przykład, że da się zrobić darmowe pismo amigowe na 120 stron.

http://www.abime.net/apov/

Podsumowanie

Na tym kończę przegląd współczesnych czasopism amigowych. Starałem się napisać kilka słów o każdym, i przede wszystkim podać linki do miejsc skąd można je pobrać bądź kupić.

Na pewno kilka przeoczyłem. Jeśli znacie jakieś amigowe czasopisma współczesne (2000 r. i późniejsze) które tu nie wymieniłem – piszcie w komentarzach.

Wnioski dla mnie są takie:

  • pismo papierowe niskonakładowe jest zawsze możliwe, ale nie zawsze cena jest tym czynnikiem przeważającym na decyzji kupna
  • język nie jest ograniczeniem, wersje narodowe są w stanie się utrzymać
  • podstawą sukcesu jest cykliczność wydań i wypełnianie pisma treściami, a nie sztuczne „robienie” stron reklamami i grafikami
  • projekty jedno-kilkuosobowe mają krótki żywot – przetrwanie to 5 osób i więcej
  • nie istnieje jeden najlepszy model sprzedaży i dystrybucji – z podanych wyżej każdy z magazynów jest wydawany w trochę inny sposób, i wszystkie utrzymują się na powierzchni

Nie ukrywam że inspiracją do przeglądu czasopism była chęć przyjrzenia się „jak robią to inni”, i wpis dzisiejszy bezpośrednio wynika z komentarzy pod poprzednim – eksplorowania tematu „czy jest na rynku miejsce na pismo Amiga NG” . Jak widać – poza francuskojęzycznym a więc o ograniczonym zasięgu światowym – takiego pisma nie ma. Czy ma szanse w Polsce? O tym żeby dowiedzieć się – trzeba spróbować ;-)

[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!

popularyzacja Amigi NG

Od dłuższego czasu jest widoczna na forach w Polsce jakaś zawiść, wręcz nienawiść do osób korzystających z komputerów AmigaOne i systemu AmigaOS 4.x. Co prawda czasy wojen OS 4 vs. MorphOS zdają się dobiegać końca, ale rozlewa się wielka fala hejtu ze strony fanów Amigi „klasycznej”. Artykuły w „Amigazynie” na tematy NG są niemile widziane przez większość czytelników, a podkast radzika w którym powraca temat NG – jest krytykowany właśnie za to. Samo dopuszczenie myśli że Amiga może mieć nowsze modele, a system rozwijać się – brzmi dla niektórych jak herezja.

To jest hobby. Jeśli ktoś jest gotów publicznie w internecie gnoić drugiego za to że używa innego komputera czy systemu to moim zdaniem jest albo jednostką patologiczną albo emocjonalnie niedojrzałą. Nie rozumiem tego i nie zrozumiem.

Niedawno w podkaście radzik „ośmielił się” powiedzieć, że Vampire jest atrakcyjny głównie dla osób które nie miały porządnie rozbudowanej Amigi. Dla mnie to oczywistość, a radzik wie co mówi bo jest i wieloletnim amigowcem, i użytkownikiem rozbudowanej A2000 i A600 z Vampire właśnie. A tu się okazuje że nie wolno mówić takich rzeczy, ba – nie powinno się wogóle poruszać tematów Amigi NG w podkastach. Sprawa w tej chwili wygląda tak że cykl został zawieszony.

Mam swoje zdanie na ten temat, ale ponieważ blog jest formą komunikacji publicznej – powstrzymam się od emocjonalnych wystąpień i epitetów, i przejdę do kolejnego tematu, który pośrednio wynika z sytuacji.

Popularyzacja Amigi NG musi zostać nasilona, musi powstać przeciwwaga (nie opozycja) w postaci czasopisma o NG (z konieczności uwzględniająca nie tylko AmigaOS 4, ale i MorphOS-a, i AROS-a). Najlepiej w edycji angielskiej, dodatkowo w polskiej (choć śmiem twierdzić że rynek w Polsce na to jest). Moim zdaniem nikt nie kupi Amigazynu dla paru stron o NG, ani też „klasykowiec” nie będzie się w nie specjalnie zagłębiał bo mu „psują odbiór”. Jeśli powstało by takie pismo – mieć np. 10 stron o swoim ulubionym systemie to byłoby coś. Do tego jeszcze jakby było oparte o fachowe artykuły a nie „wodolejstwo”, pokazywało praktyczne użytkowanie NG – myślę że to sprzedałoby się. No cóż – marzenia. Takie przedsięwzięcie wymagałoby współpracy kilkunastu osób. Ale od czegoś trzeba zacząć.

Krok 1

Jakiś czas temu reaktywowałem stronę Amiga org pl. Zadbałem o treści na temat wszystkich „gałązek” naszego „amigowania”. Całość jest zwięźle napisana, i ma dużo ilustracji. Jest tak bo strona ma pomóc w zorientowaniu się osobom chcącym powrócić do Amigi, przedstawić sytuację –  jak to dziś wygląda. Wyjaśnić co, skąd, po co, i pomóc podjąć decyzję o wyborze.

Krok 2

Ponieważ nie znalazłem żadnej osoby która pomogłaby mi tekstami rozwijać tamten portal – zdecydowałem się zebrać wszystkie treści w broszurkę. Artykuły są krótkie – to pochodna formy (minikompendium). W treści sporo linków. Jest to moje pierwsze podejście do składania czegoś (DTP) i mam nadzieję rozwijać się w tym kierunku. Mam pewne plany, póki co – zachęcam do pobrania tego e-booka.

PDF, 26 stron, 5,5 MB.

Krok 3 

Mam nadzieję na komentarze z propozycjami co w takiej formie chcielibyście otrzymać. Tu mam na myśli jakieś monografie, opracowania na konkretne tematy, czy jakieś inne rzeczy które nawet nie przyszły by mi do głowy.

A może czasopismo ma sens? Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Jak miałoby ono wyglądać, co zawierać, o czym chcecie poczytać?

[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!

wiosenne nowości i refleksje

Zacznę od bloga Dickinsona i jego ostatniego wpisu Quantum Leap. Jakkolwiek pod tym określeniem pamięć może budzić różne ciekawe (głównie historyczne) skojarzenia, sam wpis (poza początkową opowiastką o filozoficznych aspektach rozwoju cywilizacji) dotyczy jak najbardziej bieżących spraw.

Trevor zamieścił informacje o tym że plotki o niedostępności AmigaOne X5000 są dalekie od prawdy. Na jego blogu  jest zdjęcie gdzie pudła z płytami Cyrus są pod sufit. Chciało mi się policzyć – ściana to 15 x 5 plus 9 pudeł z przodu. Razem 84 – tyle conajmniej jest zapasu. I to pierwszej serii sądząc po oznaczeniach (nabazgrane na pudełkach daty to w olbrzymiej większości 24/09/15).

Mnie się wydaje że facet nie rozumie istoty problemu. Faktem jest że conajmniej jeden dystrybutor sprzętu musiał wziąć kredyt na zakup. Problemem nie jest dostępność na magazynie a warunki dystrybucji – wymagana jest wpłata z góry w całości, a sprzęt jest drogi. Amigowe firmy to często niewielkie przedsięwzięcia i już kilka sztuk płyt głównych to są tysiące funtów. Stąd taki wolny strumyk. Sprzedaż idzie wolno, ale jeśli nie zabrzmiało to wystarczająco wyraźnie: dostępność komputera AmigaOne X5000 jest niezagrożona.

W sklepie AmigaKit pojawił się zestaw płyta główna + pakiet Enhancer Plus – cena to £1,399.99 (po dzisiejszym kursie złotego – 6.942 zł 31 gr.)

http://amigakit.leamancomputing.com/catalog/product_info.php?products_id=1121.

Przy okazji informuję, że wiki jest cały czas rozwijane – we wspomnianej ofercie jest link właśnie do opisu Enhancera

http://wiki.amiga.org/index.php?title=Enhancer_Software

Przygotowywana jest jego nowa wersja – zawierająca nowe narzędzie aktualizacji Updater

Jest to znaczące udogodnienie, wygodniejsze rozwiązanie niż aktualizowanie przez AMIStore. Będzie mieć możliwość aktualizowania rzeczy także spoza sklepu, jak również możliwość planowych aktualizacji (w wybranym przedziale czasowym), i będzie to połączone z serwerem notyfikacji Ringhio. Nowy Enhancer to także nowe możliwości sterowników graficznych.

Dickinson otrzymał też nowe czasopismo Amiga User, o którym w następnym wpisie da mini recenzję. Ponieważ nie dostał je, lecz zamówił – recenzja będzie obiektywna ;)

Z tego co ustaliłem to AmigaUser opiera się na tekstach z Amigazynu. Rożnica podstawowa to taka, że będzie wydrukowane w pełnym kolorze. Czy tworzenie pisma opartego na „odgrzewanych” materiałach ma sens? Jeśli zastanowimy się nad realiami – to ma. Jest niewielki zespół osób piszących teksty, więc tworzenie nowych to odciągnięcie od pisania na przykład do Amigazynu. Z drugiej strony – te teksty z Amigazynu które ukazały się – poza Polską są nieznane. Tak że jak najbardziej wyjście z pismem „na Zachód”, z zapasem gotowych tekstów, ma sens.

Oczywiście że jest to pozytywne – sam fakt powstania takiego pisma. Zawsze uważałem że polska społeczność nie powinna zamykać się, to czego nam brakuje to więcej ludzi z dobrą znajomością angielskiego w środowisku. Aktywnych, działających w skali świata. Już teraz widać że dla wydawnictwa A2 kierunek „światowy” jest nawet koniecznością. To anglojęzyczne wersje książek mają sprzedaż na poziomie pozwalającym wydać przy okazji wersje polskie. Jest to wielki „come back” Adama Zalepy, który po latach niebytu powrócił w wielkim stylu. Możliwości jakie daje nam obecnie są fantastyczne, jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia że będzie w Polsce tak prężne amigowe wydawnictwo, z tak bogatą ofertą.

Chcę tu przywołać bliski mi przykład. Jest książka o mieczu w Aikido. Bardzo niszowa sprawa, żadna księgarnia tego nie wyda. Autor stawia sprawę jasno: robię zbiórkę, jeśli uzbieramy 10 tys. zł. to książka pójdzie do druku i będzie można ją kupić. Tak, kupić. Zapłacić dwa razy – tak to się odbywa w niszowych społecznościach skupionych wokół konkretnego pomysłu. Każdy z nas słyszał o projektach typu „Kickstarter” – tak to działa na świecie. Jesteśmy wielkimi szczęściarzami że mamy takiego Adama Zalepę.

Wspomniane czasopismo Amiga User można zamówić tutaj:

http://amiga.net.pl/index.php?lng=eng&kwt=10010&tms=132

Ostatnią rzeczą z bloga Dickinsona, do której chcę nawiązać w zasadzie niż ją opisywać, jest niedostępność kilkudniowa serwisu AmigaWorld.net. W takich chwilach człowiek zdaje sobie sprawę jakie to wszystko jest kruche – wiele rzeczy doceniamy tak naprawdę dopiero wtedy gdy już ich nie ma.

AmigaWorld.net jest serwisem z długa historią, i opartym o autorskie rozwiązania. Może nie wygląda nowocześnie, ale za to działa na starszych przeglądarkach. Podobnie jak rodzime PPA. I są te same problemy – tego nie da się przenieść na nowoczesny CMS bo „po drodze” traci się wiele autorskich i unikalnych rozwiązań. Mało tego, to wszystko działa na zasadzie wolontariatu – ktoś w „wolnym czasie” (którego tak naprawdę nie ma) zajmuje się tym. Pamiętajmy o tym że nic nam się nie „należy”, a wszelkie żądania w kierunku administracji takich forów dla hobbystów są absurdalne.

Co poza tym – gra Toronca coraz bliżej:

Ogólnie dobrze się dzieje.

Wspomniałem o PPA. Co jakiś czas pojawiają się różne propozycje usprawnień portalu, które prawdopodobnie nie doczekają się realizacji. To jest proste – administrator nie jest od tego żeby spełniać kolejne zachcianki. Owszem, wiele rzeczy jest do zrobienia, ale nie samemu, nie w pojedynkę. Każdy ma tylko jedno życie. Zacytuję admina/kodera portalu grxmrx:

Moim zdaniem nie potrzeba nam więcej pomysłów, bo tych to ja też mam wiele (…). chciałbym z kimś współpracować, kto by mi choćby robił code review wprowadzanych zmian, by była jakaś dyskusja, różne pomysły a nie że sam siedzę i marnuje czas gdy o wiele więcej fajnych rzeczy dla siebie można zrobić

Warto pamiętać o tym, że robiąc coś wspólnie można zrobić więcej. To się tyczy każdego aspektu społeczności skupionej wokół jakiegokolwiek hobby.

Tu z kolei przychodzi mi też na myśl ostatnia akcja na wspólny zakup Hollywood organizowana na PPA. Gdybym nie rozpętał dyskusji na temat kreatywnego korzystania z komputera bez internetu, prawdopodobnie recedent nie rzucił by hasła „a może zrobimy zbiórkę na Hollywood”. Z kolei gdyby nie on (Konrad Czuba wziął na siebie ciężar organizacji przedsięwzięcia) – nie przybyłoby nam od ręki aż tylu (na dziś lista ma 17 osób) użytkowników tego nowoczesnego programu. Z kolei ci ludzie będą wymieniać się doświadczeniami na forum, może powstaną nawet jakieś wspólne projekty. I tak to się powinno kręcić.

Na tym właśnie polega hobby, przyjemnie, twórczo, z pożytkiem dla wszystkich i satysfakcją dla siebie. Bardzo bym chciał żebyśmy wszyscy mieli pozytywne podejście.

[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!