AmigaOS 4 na co dzień – książka

Przede wszystkim główne wydanie jest anglojęzyczne, polska wersja powstaje przy okazji.

Anglojęzyczna wersja będzie wydana pod tytułem „AmigaOS 4 every day”. I to niej dotyczą przytoczone poniżej niusy:

8 luty – Generation Amiga

https://www.generationamiga.com/2017/02/08/new-book-amiga-os-4-every-day/

9 luty -Amitopia

http://amitopia.com/a-new-book-about-using-amigaos-4-is-out/

Polska wersja książki:

70

Też dopiero kilka zapowiedzi:

8 luty – ćwierk autora

9 luty – strona wydawcy

http://amiga.net.pl/index.php?lng=pl&kwt=10010&tms=115

Jak widać na razie książka reklamowana nieśmiało, główna kampania promocyjna przed nami. Powód? Planowany termin wydania to kwiecień, zarówno w wersji elektronicznej jak i papierowej.

Wszelkie informacje znajdują się na stronie wydawcy (ostatni link).

Od siebie dodam że jest to pierwsza książka wogóle jaka ukazuje się po polsku o użytkowaniu AmigaOS 4.x na komputerze (nie pod emulatorem). Treść skupia się na codziennym korzystaniu w oparciu o AmigaOne X5000, ale większość treści jest uniwersalnych. Książka zawiera dużo ilustracji i jest nieprzegadana. Przyjdzie czas że przedstawię recenzję, póki co – zachęcam do zamawiania na przedpłatę.

[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!

Reklamy

Podsumowanie bloga za 2016

Ukazało się kilkanaście tekstów. Jest to dwa razy więcej niż w roku poprzednim, ale wciąż daleko do obfitego roku 2012.

Większość dotyczyła AmigaOne 500, którą dostałem od Marcina ‚Emu’ Skawińskiego. Było to też pretekstem do pokazania innych komputerków ACube. Odrzucając wpisy będące odsyłaczami, artek „unboxing”, niekompletny „niezbędnik poinstalacyjny” etc., ukazały się:

-> Komputery od ACube
-> SAM 440ep – galeria
-> Nowe firmware (instalacja i przedstawienie nowego U-boota)
-> modernizacja komputerka (opis możliwości sprzętowych i dalszej rozbudowy)
-> AmigaOne 500 – upgrade (wymiana karty graficznej i zasilacza)
-> Postawienie systemu (instalacja AmigaOS 4.1 FE)
-> Extras (omówienie pakietu dołączonego do systemu)

I tu przechodzę poza zagadnienia AmigaOne 500
-> Enhancer Plus (pakiet sterowników i użytków od A-Eon)
-> wi-fi przez NetGear (zewnętrzny adapter wi-fi)
-> Nagrywanie filmików (z ekranu, smartfonem – statywy)
-> AmigaOne X1000 – uzupełnienie
-> Tabor aka Topaz aka A1222 (aktualizowana kronika projektu)
-> własny blog w sieci – cz.4 (zagadnienia związane z domeną, hostingiem i designem)
-> AmigaOne – blog (lista artykułów na stronie Mufy)
-> Quake pod Warp 3D
-> REBOL (język programowania)
-> AmigaOne X5000 – finalny produkt
-> Podsumowanie 2016

Lista artykułów ze strony Mufy powstała dla wygody wszystkich – zebrane są jego opublikowane teksty z podziałem na kategorie. Analogicznie powstaną (na zasadzie jak powyższe moje zestawienie) inne takie listy (np. dla execa). Czytałem kiedyś że informacje dla użytkowników AmigaOS 4 są rozsypane po całej sieci, i brakuje takiego miejsca gdzie łatwo szukać.

Z podobnych powodów uwzględniłem odnośniki do strony Mufy i mojego nowego projektu amiga.org (prawa szpalta). Działa to na zasadzie dawniej nazywanej „ring”, tylko nieco lepiej. Zamiast zbioru bannerów są odnośniki do najnowszych artykułów, czyli będąc na jednej z tych dwóch stron (mój blog i amiga.org) widzi się aktualności na pozostałych, podlinkowane. Ogólnie to opieram się na przekonaniu, że wzajemne powiązanie ze sobą miejsc z treściami o AmigaOS 4 powinno być korzystne dla popularyzacji.

Zmieniłem też wtyczkę do dzielenia się – obecnie uwzględnia WhatsApp (bardzo popularny komunikator) oraz Pocket (zapisywanie artykułów do schowka). Dalej od strony technicznej – zmieniłem szablon na nowocześniejszy – skończyły się problemy, m.in. z twardą spacją (choć w starszych artkach można jeszcze trafić np. na sztucznie dzielone akapity kropką) czy psuciem formatowania tekstu i linków przy edycji w trybie Widok.

W skrócie – w tym roku postawiłem na przejrzystość i uwypuklenie informacji. Niestety ale nie udało się. Najbardziej dyskusyjne chyba to fakt, że wpisy przestały być tylko powiadomieniami-komentarzami do treści zagnieżdżonych w kącikach tematycznych, służąc głównie wysyłaniu w świat RSS. Wpisy stały się artykułami. Będąc stroną i blogiem jednocześnie – powstał chaos. W sumie nie wiem jak to rozwiązać. Po prostu artki szybko się starzeją – już teraz 1/3 w zasadzie powinna iść do kosza, dlatego głównie przeszedłem na wpisy.

Od strony odwiedzalności jest słabo, ale nie tragicznie. Jest to pierwszy rok kiedy odnotowuję regres. I tu trochę statystyk.

Wyświetlenia 7.338, goście 3.648. Najbardziej poczytny tekst miał 265 odsłon, najmniej poczytny – 13… Jeżeli na przykład opisuję pakiet Enhancer 1.1, na dodatek linkowany na execu w newsie, i on ma 59 odsłon za cały rok – to nie wiem nawet jak to skomentować. Porównawczo (mam też swój blog akwarystyczny) najlepszy artek miał ponad 3 tys. odsłon. Może to tylko kwestia popularności tematyki? Czy inni (Mufa, exec) odnotowali podobne tendencje – tego nie wiem.

Na pewno spadły przekierowania (linki referencyjne) – podaję za 2016 (w nawiasie porównawczo 2015) :

ppa.pl – 133 (1308)
exec.pl – 534 (478)
forum.amigaone.pl – 94 (38)
amigapodcast.com – 47 (-)

Można więcej pisać, pytanie tylko czy takie pisanie „do szuflady” ma sens? Według mnie zawsze jakiś jest, w końcu nie opisujemy tych rzeczy jednakowo. Niemniej w pierwszej piątce najpopularniejszych u siebie mam dwa teksty z 2012 r. – naprawdę nie wiem jak to interpretować.

Wnioski syntetyczne są takie: ludzie chcą czytać więcej o AmigaOne 1222 i emulacji na PC. Niestety nie korzystam z tych rozwiązań.

Plany moje na 2017 r. są takie: więcej treści uniwersalnych – nie odnoszących się do sprzętu. Będzie więcej filmików i więcej o programach.

[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!

Nagrywanie filmików

Temat nagrywania filmików został obszernie przedstawiony w artykule Rafała Chyły „Nagrywamy filmy z blatu” który ukazał się w Amigazynie nr 2 (grudzień 2014).

Dziś zajmę się tą najbardziej pogardzaną opcją czyli „nagrywaniem komórką ekranu”. Brzmi fatalnie, co nie? Dlaczego zdecydowałem się na to rozwiązanie?

Programowe nagrywanie nie wchodziło w grę ze względu na słabą wydajność komputera. Zewnętrzne sprzętowe urządzenie do przechwytywania ekranu nie byłoby takie drogie ale wymaga posiadania nagrywarki której nie mam. Pozostało kombinować – co zrobić żeby filmy z komórki nie były obleśne?

Pierwsza wada takich filmów to niska rozdzielczość. Została ona zniwelowana przez postęp technologiczny – dziś możliwość nagrywania filmów w jakości FullHD w smartfonie to standard.

Druga wada to niestabilny obraz. Kręcenie z ręki powoduje że takie filmy odrzucają nie tylko nieprofesjonalnym podejściem do tematu, ale zwyczajnie jest to kiepskiej jakości. Można tak nakręcić jakieś ujęcie z gry (a i to trudne – jedną ręką) ale nie filmik instruktażowy.

Zarówno pierwszą wadę jak i drugą udało mi się obejść – posiadam Lumię 735 i statyw Digipod TR-573. Do rozwiązania pozostał sposób umocowania smartfona.

Na Allegro zamówiłem dwie różne przejściówki oparte na różnych koncepcjach.

Adapter statywowy do telefonu

  • Firma Massa
  • Mocowanie na statyw fotograficzny gwint 1/4″
  • Kompatybilne z większością modeli smartfonów z zakresu szerokości 61-87mm

Koszt 17 zł.

1_max

Jakość wykonania przeciętna. Od środka jet miękkie gumowanie zabezpieczające przed otarciem telefonu.

Niestety u mnie to mocowanie nie sprawdziło się – zaznaczyłem strzałką o co chodzi. Dół adaptera jest jak kołyska co wymusza dokładne wypoziomowanie statywu co samo w sobie jest uciążliwością. Poza tym nie jest to stabilne.

statyw_massa

Inna wada tego rozwiązania – statyw ma swoją wielkość, wymaga przestrzeni za plecami. Ogólnie rozwiązanie raczej nie do nagrywania z ekranu, może w zwykłych sytuacjach, w plenerze.

Adapter statywowy „gęsia szyja”

04

  • firma YS (czyli znów azjatycki „no name”)
  • długość ramienia 58 cm
  • rozwarcie klamry ok. 7 cm

Koszt: 39 zł.

WP_20160728_15_23_58_Pro

Klamra jest bardzo solidna, ramię również – wszystko to ciężko pracuje (duży opór przy zginaniu)  i dobrze. Ramię mogłoby być dłuższe o 10 cm (u mnie monitor leży na desktopie PC) no ale jakoś „damy radę”. Możliwość regulacji jest bardzo dobra – jest łożysko kulowe (na stole widać mini przystawkę z przyssawką i z takim „łożyskiem” – właśnie na tej zasadzie to się obraca).

Wada – przy małej grubości blatu jest niestabilnie (uchwyt do blatu ma płaszczyzny pod kątem które idealnie poziomo są względem siebie przy większym rozwarciu czyli grubym blacie – ale to można łatwo usprawnić podkładką z czegokolwiek).

Na co zwracać uwagę

Nie nagrywamy systemowo więc nagrywane są dźwięki otoczenia. W sumie to nie jest duży problem, można wywalić oryginalną ścieżkę dźwiękową i nagrać głos lektora. Większym problemem są prążki jakie uwidaczniają się na ekranie a normalnie nie są widoczne gołym okiem. Jest trochę ceregieli z ustawieniem nagrywania tak żeby nie było widać tego – zarówno kąt jak i odległość grają rolę, monitor też musi być ustawiony idealnie (kąt ekranu), i w miarę możliwości wypełniać cały kadr.

Może zdarzyć się że nasz model smartfona ma takie rozmieszczenie przycisków że obejma może wcisnąć któryś z nich. Trzeba wtedy kombinować, np. nagrywać „do góry nogami” – ale wtedy edytor wideo musi mieć opcję odwrócenia takiego obrazu (choć obecnie mają chyba już wszystkie).

Dla przypomnienia inne oczywistości: w ekranie nie może odbijać się okno, musi on być czysty; nie można trącać stołu bo statyw przenosi drgania.

Jak to wyszło?

Mimo zachowania wszelkiej ostrożności jakość nagrania nie jest jednak dobra. Co się stało?

Dwie rzeczy nie przewidziałem. Pierwsza – podgląd na ekranie smartfona nie pokrywa się z tym jaki materiał rzeczywiście jest nagrywany. Chodzi o to że na ekraniku widać przedmiot nagrania a nie rezultat. A rezultat to świecący za jasno ekran, przez co czytelność czcionek nie jest dobra, ogólne wrażenie też jest popsute. Drugi, mniejszy aczkolwiek drażniący efekt, to automatyczne ustawianie ogniskowej po znaczących zmianach na ekranie typu otwieranie okien. Na szczęście nie powodowało to dłuższego rozmazywania, a efekt pulsowania ekranu. Wszystko to widać na filmiku poniżej.

Nagrałem prostą rzecz – aktualizację systemu i przeglądarkę IBrowse, wszystko to w jednym krótkim ujęciu. To miał być pierwszy film z przeznaczeniem jak to wogóle wyjdzie, od niego zależało czy będzie sens kręcić kolejne. Oryginalna ścieżka zawierająca odgłosy szumu wiatraka i klikania została usunięta i zastąpiona moim komentarzem. Głos nałożyłem w windowsowym programie Cyberlink PowerDirector, ale tak prostą rzecz można zrobić w dowolnym edytorze wideo (najlepsza moim zdaniem do takich filmików jest komercyjna Camtasia Studio). Renderowałem do formatu *.wmv w rozdzielczości 1920 x 1080 (taka też była oryginalna dla źródłowego wideo). Tworzenie plików o gorszej rozdzielczości nie ma sensu, bo po drodze jest jeszcze konwersja przy wrzucaniu na YouTube. Filmiki o rozdzielczości mniejszej jak HD są bezwartościowe, może za wyjątkiem jakichś pełnoekranowych prezentacji typu gra, gdzie szczegółowość nie jest tak istotna.

Dla porządku – plik źródłowy ok. 500 MB, wynikowy (do przesłania na YouTube) ok. 300 MB. YouTube zdegradowało jakość do rozdzielczości 1080p. Za mikrofon robiła kamerka do wideorozmów Logitech HD Webcam C310.

Podsumowanie

Impulsem do przetestowania przystawek nie było zmierzenie się z powszechną opinią że amigowe filmiki są zawsze nieprofesjonalne, bo kręcone komórką z ręki.  Nie chciałem wykazywać że można zrobić tą metodą film profesjonalny, choć chciałem sprawdzić ile można wycisnąć. Cel był bardziej pożyteczny. Myślałem o nagraniu jakiegoś cyklu prezentującego AmigaOS, niestety nie na taką jakość liczyłem. Przede wszystkim nie uzyskałem odpowiednio wyraźnego tekstu na ekranie na czym mi najbardziej zależało. Może na monitorze lepszej jakości (np. z bardziej równomiernym podświetleniem matrycy) efekt byłby lepszy. Ogólnie to jestem rozczarowany, zadowolenie oceniam na 6/10, ale na pewno jeszcze coś nagram.

Wspomniany statyw „gęsia szyja” dla blogerów kulinarnych polecam, co do nagrywania z ekranu – widać jak jest. Myślę że temat wart był przedstawienia – koszt poprawy kręcenia „z ręki” nie jest duży, może ktoś się ośmieli i tych materiałów wideo w sieci będzie więcej. A może zaoszczędziłem komuś zbędnego zakupu. Zawsze coś.

 
[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!

AmigaOne 500 – upgrade

Niedawno odświeżyłem wygląd bloga. Jest większe wykorzystanie powierzchni, bardziej nowocześnie, więcej możliwości. Z początku nie mogłem sam się przyzwyczaić, ale myślę że jest teraz lepiej niż było. No ale nie nad tym chcę się dziś rozwodzić, są ważniejsze rzeczy.

Niezbadane są ścieżki losu. Nie tak dawno (półtora miesiąca temu) pisałem o tym że dostałem od Marcina ‚Emu’ Skawińskiego komputerek i to już zmodernizowany. Nieoczekiwanie, w wyniku dyskusji na forum Mufy na temat oprogramowania kart graficznych,’amig_os’ złożył mi propozycję nie do odrzucenia. Użyczy mi kartę z tych najlepiej wspieranych przez AmigaOS 4. Od słowa do słowa, i tak się stało że otrzymałem „bundle pack”.

WP_20160324_13_18_11_Pro

Karta graficzna to VTX3D Radeon HD 7750 z edycji z pamięciami GDDR5. To rozwiązuje problem kompatybilności z nowym Warp 3D. Poza tym to jedna z najlepiej wspieranych pod AmigaOS 4 kart.

Do tego dostałem zasilacz Qoltec miniPower 400 mający dać stabilne napięcia i realne 400W (karta graficzna ma swoje wymagania). Do tego jeszcze amig_os dorzucił kable DVI, VGA i przelotkę DVI-DSUB .

Oprócz tego tak się stało, że „w międzyczasie” odebrałem nagrodę za zajęcie trzeciego miejsca w konkursie na forum Mufy (konkurs dotyczył gier FPP). Wygraną przeznaczyłem na zakup sterowników Warp 3D w AMIStore – bo teraz mam kartę która to wykorzysta. Koniec z półśrodkami czyli Wazp.

Do tego jeszcze :) w chwili gdy piszę te słowa portale amigowe żyją zagadnieniem Warp3D Nova czyli najnowszym projektem Hansa de Ruitera wprowadzającym nas w świat nowoczesnych technologii – nowa karta będzie mieć wsparcie.

Tak więc tydzień bogaty w pozytywne wiadomości

Proces modernizacji AmigaOne 500 opisałem w artykule modernizacja komputerka i zasadniczo wszystko jest tam aktualne. Tu pokażę „na żywca” jak to przebiegało u mnie.

Najpierw wyciągnąłem „starą” kartę grafiki, poodpinałem kabelki zasilacza i wyciągnąłem zasilacz.

Po lewej nowy, po prawej oryginalny.

WP_20160324_14_04_47_Pro

Podłączenie nowego zasilacza wymaga dostępu do dysku i wiąże się z wyciągnięciem „szuflady”. Najlepiej komputer położyć w pozycji „desktop” czyli na leżąco.

WP_20160324_14_01_07_Pro

Trzeba odkręcić jedną śrubkę (oznaczona strzałką) i przesunąć do siebie „szufladę”. Na zdjęciu jest już maksymalnie wyciągnięta w poziomie. Następnie ciągnąć do siebie ale do góry.

Możliwe jest całkowite wyjęcie.

WP_20160324_14_02_59_Pro

A tak wygląda panel od środka

WP_20160324_14_07_15_Pro

Niżej podłączanie napędów – najpierw kabel zasilający, potem kontrolera dysków. Tak jest manualnie łatwiej (a przynajmniej mnie, ślepawemu, było).

WP_20160324_14_25_47_Pro

Pokazuję to wszystko bo gdyby ktoś kiedyś ośmielił się na modernizację – żeby miał łatwiej.

Karta wchodzi idealnie. Muszę jedynie pomyśleć o dodatkowym chłodzeniu, bo naprawdę mocno grzeje (siebie i kontroler dysków).

WP_20160324_14_33_52_Pro

Co do działania – cóż, nic nie wybuchło ;-)

Jestem po wstępnym „pomacaniu” nowych możliwości (Blender), po świętach czas na grubszy kaliber (gry FPP – DarkPlaces, Quake 2).

Bonusowo okazało się że ta karta daje mi możliwość korzystania z Early Startup Control. Jak wiadomo nie zawsze jest to możliwe w wypadku nowszych modeli kart graficznych (przytrzymanie wciśniętych klawiszy myszki bądź klawisza Help nie zadziała). Coś jest na rzeczy z biosami kart że chcą się ładować pierwsze (przy pierwszym uruchomieniu komputerka miałem „śmieciowe literki” w U-Boocie).

Klucz do sukcesu to ustawienie w U-Boocie w Video Options opcji x86 BIOS emulator na Slow (complete). No i trzeba mieć dobrą kartę ;-)

WP_20160325_18_00_12_Pro

WP_20160325_18_00_49_Pro

 

[ ↑ ]
Zabierz mnie na górę!